Upragnione. Wymarzone. Wyczekiwane. WOLNE! Powiem szczerze,
upał lubię, ale energii pochłania tyle samo (albo i więcej) co ciężka praca. W
tym tygodniu, który właśnie z przyjemnością żegnam – wszystko się skumulowało.
I praca, i upał.
Wieczorem po robocie – padałam ze zmęczenia „jak betka”. Ile
bym nie spała – nie wystarczało, by funkcjonować na pełnych obrotach i tryskać
energią jak dotychczas. Trochę przeraża wszystkich tutaj perspektywa następnego
tygodnia, bowiem temperatura ma jeszcze podskoczyć o kilka stopni… Może być
ciężko. Szczególnie dla mnie!