Malowanie paznokci & ratunek szybkoschnący

Malowanie paznokci było dla mnie ostatnimi czasy frustrującym zajęciem. Dla osoby, która nieustannie coś robi dłońmi, schnięcie lakieru to jakaś katorga. Nie mam zamiaru wydawać pieniędzy na lakiery rzędu 40 zł, a te które kupuję - szybkoschnące - wcale nie schną szybko, a jeśli już, to i tak mam wybitny talent, by "się gdzieś dotknąć", zahaczyć i po estetyce nie ma śladu. Stąd POLECAM kolejne moje odkrycie - wysuszacz lakieru!
Wystarczy na pomalowane paznokcie 1 (max 2 przy długich paznokciach) kropla wysuszacza firmy Cztery Pory Roku, a po chwili manicure jest gotowy. Na chwilę przed jakimś wyjściem można wyczarować tanim lakierem piękne paznokcie.


Świetny dozownik -  jak w laboratorium - umożliwia precyzyjne odmierzenie ilości kropli. Samemu regulujemy sobie dozowanie, naciskając górny "przycisk" - plusik za praktyczność i zmysł użytkowy dla projektanta opakowania. Rewelacja również jeśli chodzi o wydajność - używałam chyba kilka razy, a płynu prawie nie ubywa.


Olejek z migdałów dodatkowo pielęgnuje moje okropne skórki (zamiast kupować olejku do skórek za ok 5 zł, mamy jeden zakup mniej!). Ten przyspieszacz sprawił, że malowanie pazurów jest teraz dla mnie czystą przyjemnością. Kupiłam w NETTO (nie chcę kłamać, ale po prostu nie pamiętam ceny - na 100% poniżej 10 zł... około 6-7... tak kojarzę). Kiedy spróbowałam, od razu poleciałam kupić sobie kolejny, by mieć w zapasie w tak korzystnej cenie. 


Natłuszczone skórki na zdjęciu są efektem olejku z migdałów, który po chwili się wchłania i nie ma po nim śladu. Lato (wakacje!) sprzyja modzie na eksperymentowanie z odcieniami lakierów - pokusiłam się o taki kolorowy trend malowania pazurków różnymi odcieniami koloru - mnie się podoba na nieoficjalne wyjścia i wakacyjną codzienność.
 


Zmywacz z gąbeczką w środku - zakup w Rossmannie lub (taniej!) w NETTO. Lakiery - z Rimmela dostałam w prezencie urodzinowym (dzięki Elu i Grażynko!) a w lakiery Eveline zaopatruję się w "Biedrze", kiedy kosztują grosze (np. w jakimś "tygodniu urody w Biedronce" itp.).

 PROMOTE OR DEMOTE ?

Moja ulubiona odżywka. W Rossmannie za około 10-12 zł. Teraz tanieje, ze względu na to, że wchodzą na rynek nieustannie nowe (typu 8w1, 9w1). Zniszczone paznokcie po kuracji tą odżywką stają się twarde i już jedna warstwa sprawia, że lśnią i wyglądają pięknie (faktycznie diamentowy blask... coś w tym jest). Z A C N A :-)

WYSUSZACZ EVELINE (do tego utwardzacz i nabłyszczacz) - używałam chętnie, póki nie odkryłam wysuszacza CZTERY PORY ROKU. Również polecam, ale aplikacja jest trudniejsza i bardziej wymagająca (można bowiem rozmazać nałożony lakier - czas oczekiwania na schnięcie się wydłuża). Niemniej jeśli traficie na wyprzedaży - spróbować warto. U mnie, zastosowanie powoduje faktycznie przedłużenie trwałości lakieru, zaś np. u mojej bratowej - lakier i tak szybko odprysnął (także chyba zależy to od wielu czynników i reakcji chemicznych). 

Poniżej lakier, który kupiłam w londyńskim H&M. Kosztował grosze, a jestem bardzo zadowolona.

A oto "czwórca", którą omijam szerokim łukiem. Nie znoszę tych lakierów. Ten z lewej kosztował sporo i moje paznokcie, że tak powiem go "nie zaakceptowały". Pozostałe na zdjęciu są według mnie nic nie warte, a zapewnienie "five days" na opakowaniu to chyba jakiś żart.


Moje ostatnio ulubione i tanie propozycje:


Naprawdę bardzo dobra i trwała linia Eveline. Do tego szeroka gama kolorystyczna - pozwala bawić się i eksperymentować. Poniżej lakier ASTORA 60 sekund - piękny jako druga warstwa na inny niepołyskujący brokatem lakier. Tak samo Selene - ładny efekt, ale jako warstwa druga na zwykły czerwony lakier.


Skrytykowałam lakiery Bell, ale utwardzacz&nabłyszczacz lakieru jest całkiem dobry i czasami po niego sięgam. Jego mogę polecić.


Poniżej lakiery z Rossmanna MISS SPORTY z serii CLUBBING - śmiało polecam, choć ostatnio niestety zdrożały - mimo to, można znaleźć wśród nich odcienie, o które trudno wśród konkurencji. Bardzo dobra seria, wytrzymałość niczego sobie - choć nie cierpię kosmetyków MISS SPORTY (jestem uczulona na jakieś substancje w ich kredkach do oczu, cieniach, błyszczykach...).


Lakiery z Rimmela dostałam na urodziny (jak już wspomniałam) i jestem z nich zadowolona. Jednak są droższe od Eveline i szybciej od nich odpryskują.


Na koniec, najnowszy nabytek CZTERY PORY ROKU (jakże by inaczej - z NETTO :), ale jeszcze nie wypróbowany. Żel do usuwania skórek - jak wypróbuję, dam znać, czy warto.