12 dni wycisnę jak cytrynkę :-)



Jutro mój dzień OFF! Długo wyczekiwany i pełen (mam nadzieję) wrażeń. 

Lot nad wodą zapowiada się ciekawie. Wiadomo – trochę mam stracha, ale czuję, że będzie niesamowicie. Sylwia udokumentuje moje marzenie i porobi zdjęcia. 


Chciałabym przed wyjazdem zrobić mnóstwo przyjemnych rzeczy, by nie żałować, że coś pominęłam.

Dziś pożegnałam Elę (koleżankę pracującą w restauracji), która wraca do Polski. Wieczorem lub w nocy powinna być już w domku. Wspaniała osóbka. Wszyscy wyjeżdżają… oczywiście chodzi o pracowników. Gości niestety nie ubywa. W pracy serwujemy na pełnych obrotach.

Przez moje zmiany w TBH nie mam czasu napisać porządnego wpisu na bloga, ale właściwie nic dziś nowego się nie wydarzyło. Skończyły mi się zapasy „Fanty” i coli, więc błagałam sprzątacza o pomoc. Udało się! Odetchnęłam z ulgą.

Zaraz znów śmigam do TBH i zostaję tam aż do północy. Po 23 przychodzi po mnie Sylwia. Idę przebrać się do mojego hotelu i jedziemy na imprezę. To jeszcze nie jest pewne, bo zależy od mojego kręgosłupa i zmęczenia, ale chyba się skuszę. W końcu trzeba na maksa wykorzystać te ostatnie 12 dni! 


Wyśpię się w samolocie i w pociągu :-P Może…

TO BE CONTINUED…

PS Uzależniłam się od piosenki J.Derulo „Want to want me”. Słucham jej około 50 razy w ciągu dnia jak wariatka. To jest nuta, która na zawsze pozostanie moją udźwiękowioną pamiątką z Malty. 

Polecam.

*”I niechaj Wam uśmiech nie schodzi z fejsa”. :-D :-) :-D