Dzień 26. - podbijam stolicę Malty (część 1.)

Basia - jak to Basia - musi mieć PLAN. Najlepiej na wszystko i przed wszystkim.
Zwykle martwię się na zapas, w głowie rozważam tysiące scenariuszy, przewiduję, myślę i chcę ogarnąć WSZYSTKO. Nic nie ma prawa mnie zaskoczyć.
Powooooli to zmieniam, ale po 23. latach życia to nie takie łatwe :-)

Dzisiaj sytuacja i odrobina silnej woli zmusiła mnie do "poddania się fali bieżących wydarzeń"...

Piątek. Dzień wolny od pracy postanowiłam wykorzystać w pełni i wreszcie pochodzić sobie po stolicy kraju, do którego przyjechałam na 3 miesiące.
Poczytałam przewodniki, zebrałam informacje oraz mapki i ułożyłam sobie własną trasę "spacerkiem po stolicy". Ustaliłam ze sobą :-), co zobaczę, gdzie skręcę, którą uliczką pójdę.
Nie wiedziałam tylko, jak wrócę (tzn. który autobus jedzie z Valetty do Bugibba), ale postanowiłam "iść na żywioł" i zapytać ludzi oraz posprawdzać rozkłady na miejscu (przecież czytać potrafię :-).

Po szybkim śniadaniu czym prędzej wyruszyłam, aby znalazło się dla mnie miejsce w autobusie.
Im bliżej południa, tym więcej turystów. Dlatego właśnie pojechałam jakoś koło 9 rano.

Za bilet oczywiście skasowali mnie 2 euro (o czym już pisałam - zdzierstwo na turystach w sezonie).
Podróż była przyjemna. Klima w autobusie i mnóstwo pięknych widoków. Uwielbiam podziwiać na spokojnie okolice z perspektywy pasażera.

Wysiadłam na BUS TERMINUS Valetta. W centrum "dworca" jest przepiękna rzeźba, a w sumie fontanna Triton Fountain. Wielkość  poraża. Przepiękna i charakterystyczna - na dworzec trafi każdy.


Triton Fountain - Valetta
Idę do centrum prosto z dworca - po lewo i prawo zabytkowe fortyfikacje



Jestem na głównej ulicy. Po lewo plakaty promocyjne - Malta w 2018 roku stanie się Światową Stolicą Kultury!

Ale co to? Ledwo wyszłam z dworca (godzina 9:50), a tu jakieś zbiegowisko. Ustawia się policja, orkiestra... Mundurowych przybywa. Ludzie ustawiają się, by zająć najlepsze miejsca... Nie wiedziałam, o co chodzi. "Koniec języka za przewodnika" i... zapytałam po prostu, co to dziś za obchody. Festiwal czy co?!

Żaden festiwal. Na Malcie 10.lipca obchodzą dzisiaj... Dzień Policji :-)




Muszę się wyżalić. Siedzę przy recepcji w strefie wi-fi. Przy mnie tłumy rozwrzeszczanych gimnazjalistów okupujących internet. Sieć jest przeciążona. Zdjęcie ładuje się na bloga pół godziny.
Mam nadzieję, że uda mi się chociaż zamieścić ten wpis.

Kiedy rozpoczął się pochód, podjęłam dobrą decyzję :-) Porzuciłam plany zwiedzania i niesiona tłumem poszłam sobie w uroczystym przemarszu. Dobry wybór. Dzięki temu zobaczyłam nie tylko zabytki Malty, które Wam pokażę, ale też obchody Święta Policji.
Jutro rano wstaję bladym świtem, bo "żywej duszy tu nie będzie" (gimnazjaliści śpią do minuty przed śniadaniem :-P) i wstawiam ciąg dalszy <3

PS Madzia współlokatorka ma dziś Urodziny. Robert porwał ją gdzieś z tej okazji, ja zdążyłam tylko złożyć skromne życzenia :-) Ale co tam, liczy się pamięć i gest.