Dziś mija miesiąc! 28.dzień maltańskiej przygody! :-D

Ależ się dzieje! Obchodzę dziś "miesięcznicę" swojej przygody. Oznacza to, że już jedna trzecia pobytu za mną. Obiecałam, że dziś fotorelacja z "zakupowej" strony Valetty - robiłam zdjęcia wszystkiego, co przyciąga oko, więc proszę traktować wpis "z przymrużeniem oka". :-)
Ja wytrzymałam kilka godzin intensywnego zwiedzania Valetty, ale niektórych upał jak widać na załączonym obrazku - nieco przerósł :-)

Ograniczę się do zamieszczenia fotek i po prostu opisania ich wraz z wrażeniami i wyjaśnieniem tego i owego.
Bazarów, targów, straganików w stolicy dostatek. Trudno się dziwić - turyści chcą kupować, a handlarze - sprzedawać.
 Z mojego spaceru wynika, że Valetta to dobre miejsce na zakup pamiątek i... nie tylko. Znajdziecie tu absolutnie wszystko i od Was zależy, co wybierzecie. Mały kramik w uliczce czy luksusowe sklepy? Znane marki w astronomicznej cenie lub drobiazg na każdą kieszeń? Oferta zróżnicowana  - dla każdego coś dobrego.

Gdyby ktoś miał problem, jakim nożem co pokroić...:-)

Taaaak... tu duchowni mają wybór i jest na co popatrzeć... Po co jednak wszystko to musi "ociekać złotem"? Nie pojmę. To, że kielich byłby posrebrzany nie czyni go chyba mniej świętym, a pieniądze można przeznaczyć na pomoc ubogim czy inne ważne dla Kościoła wydatki. Nie przekonują mnie argumenty, że monstrancja czy patera powinny być złote, bo symbolizują należny szacunek - bzdura. Przepraszam za wtręty światopoglądowe, ale zawsze mnie denerwuje ten cały "przepych" niczym hołd "złotego cielca".


Przyjemnych restauracji na wolnym powietrzu nie brakuje. Pełno też różnorakich lokali, restauracji, kafejek, barów... Oferta gastronomiczna zróżnicowana. Najwięcej chyba kuchni włoskiej... Sporo chińszczyzny.

A tu coś nietypowego. Już wyjaśniam. Na wolnym powietrzu mnóstwo kramów z tkaninami, skarpetkami, paskami, pamiątkami... wszystkim tym, co nie wymaga jakiś specjalnych warunków przechowywania. Problem pojawia się w przypadku handlu mięsem, jajami czy serami. Przy temperaturze koło 40 stopni na dworze, nabiał musi być chroniony, dlatego też stoiska znajdują się pod zadaszeniem z dala od promieni słonecznych. 


Rzeźnia, mięsny, jaja... 
Czemu wstawiam to zdjęcie? Przy wejściu do "centrum nabiałowego", czyli wśród tych wszystkich mięsiw, możecie pomodlić się przy takim oto ołtarzyku przyozdobionym sztucznymi kwiatkami...

Szpileczki dla Pań :-) Na ulicach... nie widziałam w nich kobiet od początku pobytu :-P

Wymień mi produkt, a ja wskażę ci "RAJ". Na zdjęciu akurat: RAJ SKARPETOWY :-P

Raj słodyczowy. Marzenie nie tylko dzieci.


Cukiernie, które traktują swoje wyroby jak dzieła sztuki, są po prostu urocze. Ceny za małą babeczkę już mniej... ale... w końcu to MINIarcydzieła kulinarne :-)


W Polsce... za jakieś 4 lata... może...











 Teraz o kulinarnej przygodzie. Zawsze chciałam spróbować DOBREGO sushi. Wiele osób się nim zachwyca i zajada, więc pomyślałam, że może być czymś, co i mi posmakuje. W Polsce kilka razy miałam się wybrać do jakiegoś dobrego lokalu "na próbę", ale nigdy "się nie składało". Nie chciałam kupować byle czego, by się nie zrazić na starcie.

Nie uwierzycie :-)

Przechodzę sobie ulicami Valetty, a tu degustacja. Przemiła hostessa zaprosiła mnie do siebie i przetestowałam sushi z tuńczykiem, serkiem, avokado, glonami i mieszanką łagodnych przypraw. Było... pyszne! Bardzo mi smakowało. Świeże - czuć od razu, doskonale skomponowane (nie lubię i nie jem ostrych dań), tuńczyk rewelacja, serek kremowy. Awokado (cale szczęście, bo nie znoszę!) nie poczułam.




 





Mój ORSAY!!! AAAaaa! Nie wzięłam swojej karty zniżkowej! :-D Co za strata hihi. Sąsiedztwo straganu warzywno-owocowego - ciekawe, osobliwe, typowo maltańskie pomieszanie z poplątaniem :-)

Kolekcja - jak kolekcja - niczym nie różni się od naszej. STANDARYZACJA PRODUKCJI. Kultura masowa. :-)


Pisałam już o typowo maltańskiej przekąsce. Próbowałam dzięki mojej Kuzynce :-*



Przyjemnie popatrzeć na zakupowe klimaty? :-) Kolejny odcinek zwiedzania Valetty to piękne zabytki i miejsce, które podbiło moje serce.
Aby zaostrzyć apetyty, na koniec fotka:

Pozostało 64 dni pobytu na Malcie. Z jednej strony mało, by zwiedzić w ciągu 18 dni wolnych wszystko, a z drugiej - dużo, kiedy chodzi o tęsknotę za domem i rodzinką <3 :-)

Tęsknię,
słowa wsparcia by się przydały - nie powiem, bo tęsknię coraz mocniej.

TO BE CONTINUED...