VI tydzień.38.dzień maltańskiej przygody. Regeneracja i fotorelacja



Mój blog przechodzi „małą” metamorfozę. Wszystko za sprawą pewnej zdolnej niesamowicie Mamuśki. Marty Woźna – moja bratnia duszyczka, która pracuje ciężko na kilka "etatów" i mimo to znalazła (nie wiem kiedy!) czas, by ogarnąć mój „cropsonowy” bałagan blogowy. 


Groszkowa studiuje, pracuje, wychowuje ślicznego synka Stasia, kucharzy, prowadzi bloga, czyta… mróweczka.Sprawdźcie, jak można założyć i prowadzić bloga z prawdziwego zdarzenia. Wejdźcie na stronę http://www.bloggroszkowej.pl/ – chciałabym potrafić prowadzić to wszystko tak… stylowo. Tak. To odpowiednie słowo. 
Wszystko jest w stylu Marty – jednolitość, spójność. To właśnie świat Groszkowej. 
Zgadnijcie jak to zrobiła? 
Kochana Skubana sama nauczyła się poprzez instrukcje zamieszczane w internecie z poradników i od innych blogerów, jak wszystko modyfikować, ustawiać… Zdolniacha.

***
Dziś chciałam w dniu wolnym pokazać Wam Maltę taką, jaka jest. Obserwowaną z perspektywy pasażera autobusu powracającego z Cirkewwa. Pani kierująca autobusem pozwoliła mi stanąć przy niej tuż przy przedniej szybie.
Momentami nie było to zbyt rozsądne i bezpieczne, ale wrażenia mam przynajmniej niezapomniane. Jedną ręką czegoś się tam trzymałam, w drugiej trzymałam toboły, na szyi i w zębach lustrzankę, a nogami zabezpieczałam się przed częstym ostrym hamowaniem. 

Z tego to przystanku wracałam do Bugibby.

A  tak wygląda rozkład jazdy na Malcie. Nic trudnego do ogarnięcia - jak widać.



Śledzę reklamy - takie "zboczenie" zawodowe :-P

Moja wyprawa na Maltę… kiedy tak spaceruję albo jadę autobusem, myślę, że zawsze jest 
„coś – za coś”. 
Ciężka praca, wielki wysiłek, kłopoty, troski, tęsknota, odległość od bliskich – to jedna strona medalu. 
Z drugiej – przeżycia, przygody, doświadczenia, języki i różne kultury, mozaika krajobrazów, barwny świat niczym z bajki, architektura, urokliwe uliczki, uśmiechnięci ludzie, niesamowite widoki, kryształowa woda, słońce, które daje energię i czystą radość… 
Taki skarb w postaci tego, że mogę tu zobaczyć prawdziwe „inne” piękno 
za cenę wielkiej harówy i nerwówki w pracy.
Kiedy jestem w robocie – czasem wyklinam. 
Kiedy zaś obserwuje te bajeczne scenerie – mówię sobie: 
cholera, mimo wszystko warto. 
Mimo wszystko.


Jakość zdjęć relacji z 19.lipca 2015 r. jest tragiczna za sprawą 
-warunków fotografowania, 
-bariery w postaci szyby autobusu, 
-moich nieprofesjonalnych obiektywów i laicyzmu, ale… zupełnie nie o to chodzi. 
Jedyne, co chciałam uchwycić to prawdziwą Maltę – uliczki i ładne, i brzydsze. 
Drogi, pojazdy, architekturę, elementy charakterystyczne i unikatowe. 
Poczujcie ten klimat ze mną.






Nie znoszę, kiedy ktoś robi mi zdjęcia, ale... "wrednie" sama uwielbiam robić je komuś :-P


Pamiętajcie, SPEED KILLS :-P :-P ;-)

Nieee - kolory tych skał to dzieło natury, nie moje - są czerwone! Czytałam o tym w przewodniku - sprawdziłam osobiście- jak widać :-)




Przyznam - nie wiem, czy to kolejna kapliczka, czy jakiś pomniczek. Stawiam na kapliczkę :-) Mnóstwo ich tutaj. Pamiętacie zresztą post o wyprawie do Valletty? Tam nawet spotkałam kapliczkę modlitewną (ołtarzyk) w sąsiedztwie sklepów mięsnych...



Tu jeszcze widok na Mellieha Bay...







Pan Policjant dosiadł się właśnie do naszego autobusu i podjechał sobie przystanek z nami. Pani autobusistka wyjaśniła mu, że pozwoliła mi porobić zdjęcia. Policjant powiedział, że to bardzo dobrze :-) AJLOWJU Malta <3



Popatrzcie tylko - właśnie tak to wygląda. To i tak jakoś wyjątkowo mało zatłoczony przystanek. Stoisz i zaczyna się loteria. Czy autobus się zatrzyma, czy nie? Czy będzie miejsce, by się wcisnąć? Jak nie ten, to pojedziemy następnym... albo jeszcze innym. MELA :-P




























Na sprzedaż... kupujemy? :-P ;-)Dodaj napis


Taaa... "Na Malcie publiczne toalety nie występują..." Co za bzdury w tym przewodniku. Wstyd. :-P









Dzisiaj celowo zamieściłam tylko zdjęcia z podróży autobusem. Wszystkie są robione "przez szybę" pojazdu, ale... chyba i tak robią wrażenie :-) Takie cropsonowe obserwacje.


Jeszcze kilka ujęć - również (jak wszystkie dzisiaj) w obiektywie pasażera z nosem przy przedniej szybie koło kierowcy autobusu.



























Proszę ponownie zerknąć na ostatnie zdjęcie i zwrócić uwagę, jak pięknie żegna mnie kierowca :-) Pani autobusistka - wzorowy kochany "drajwer".

Jutro coś ekstra dla miłośników architektury i roślinek. 
Ja dziś błogo odpoczywam, bo jestem wykończona do granic.
Magda się rozchorowała. Leży w łóżku trzy dni. Jakiś wirus panuje i robię wszystko, by mnie nie dopadł.
Kiedy organizm osłabiony, zmęczony - od razu wszystko człowieka "łapie".
Nie dam się! Nie ma na to czasu! 
Dziś idę spać jak najwcześniej. Jutro kolejny ciężki dzień w pracy - trzeba wypocząć. 
:-)

TO BE CONTINUED...