20 dni i powrót do domku

Z baletów z Sylwią wróciłyśmy wcześnie, ale do pokoju - dopiero przed 6 rano;-)

O 2 w nocy jadłyśmy dobrą pizzę w Paceville, potańczyłyśmy trochę i wróciłyśmy.



Wolę inne miejsca do imprezowania.
Następne wolne spędzimy w Black&White - na miejscu, więcej przestrzeni do tańca - lepiej niż w " słynnej maltańskiej imprezowni".

Spałam do południa.
Po próbie zjedzenia czegoś na obiad (jedzenie jest obecnie nie do przyjęcia), pojechałam z Sylwią na moją ulubioną plażę Ghan Tuffieha i smażyłyśmy się tam ponad 3 godziny.

Złoty piasek, cieplutka woda (choć słona jak nie wiem co!) i miły wypoczynek przed kolejnymi zmaganiami w pracy.







Jutro napiszę coś więcej :-D

TO BE CONTINUED...