49. dzień - relacja z Mdiny kończy kolejny tydzień

Ciąg dalszy wyprawy z 1. sierpnia 2015 roku.


Pora na zachwyt Mdiną.
Skończyłam na zakupie prezentu. Z mapą dla turystów i planem Mdiny w łapce poleciałam zwiedzać.

Przypominającą łuk triumfalny główną bramę polecił wznieść w 1724 roku wielki mistrz Manuel de Vilhena.














Zaraz za bramą, weszłam na mały plac, na którym z lewej strony wznosi się Torre dello Standardo, dawna wieża strażnicza i sygnalizacyjna z 1750 roku.














W stojącym naprzeciwko Palazzo Vilhena zobaczyłam Muzeum Historii Naturalnej. Płatne muzea jakoś mnie „nie ciągną” na Malcie.
Obeszłam chyba wszystko, co się dało.

Minęłam konsulat.
















Popatrzyłam na muzeum katedralne i oczywiście trafiłam na jakieś przygotowania do uroczystości przy katedrze.











Ustawiano krzesła, przygotowywano sprzęt, aby… uprzyjemnić mi spacer po Mdinie cudowną muzyką. Przy dźwiękach fortepianu i altówki spacer po Mdinie był dla mnie czymś niezapomnianym.



Magia w czystej postaci.

Miałam wrażenie, że idę jakimś labiryntem w śnie.






Absolutnie wszystko wyglądało niczym z bajki, a do tego ta delikatna i kojąca dla uszu muzyka. Specjalnie dziś – specjalnie dla mnie!










To przeznaczenie kazało mi wylosować akurat Mdinę jako cel wyprawy.

Architektura zwala z nóg.

























Klimat i nutka tajemniczego ducha historii owładnął moje serce. Zaczęłam sobie wyobrażać, jak cudownie byłoby wybrać się tutaj na spacer późnym wieczorem, gdy palą się przepiękne wielkie latarnie i stygną rozgrzane słońcem kamieniczki.


Jeśli mam zarekomendować komuś to miejsce, to nie będę ukrywać, że jest idealne na romantyczny spacerek dla zakochanych.

Ja zadowoliłam się samotną (ale równie przyjemną) wędrówką uliczkami Mdiny i powiem tylko tyle: R E W E L A C J A.

Jak zwykle – na przekór przewodnikom  - zachwyciły mnie zupełnie inne rzeczy niż te, o których piszą.

Osobiście urzekł mnie:

1. Kościół Karmelitów (Carmelite Priory),



W Kościele było bardzo ciemno i nie można było użyć lampy błyskowej, stąd też jedno marne rozmazane zdjęcie.



2. Punkt widokowy przy Palazzo Falson.











3."Centrum"szkła (sklep i muzeum w jednym). Wszystko ze szkła. Myślałam, że stamtąd nie wyjdę. Coś cudownego!




























Kilka wielkich sal z wyrobami wszystko ze szkła to nie wszystko. W przejściach na ścianach widniały historyczne zdjęcia, jak wyrabiano takie cuda.







Takie cuda :-)
A tu już przystanek powrotny do Bugibby. Co prawda mój autobus jadący w soboty 2 razy na godzinę nie przyjechał, ale poczekałam sobie godzinkę nawadniając się porządnie i chłonąc Mdinę całym sercem na zawsze. :-)

TO BE CONTINUED...

PS Niektóre zdjęcia się jeszcze ładują, więc najbliższe posty jeszcze uprzyjemnię widoczkami z Mdiny :-)