Okrąglutkie 50.! Niespożyte siły. Na przekór przeciwnościom



Pora na realia. Sypie się wszystko. 

Hotel, załoga, atmosfera. 

Kolega powiedział, że jeśli nie wypłacą mu pieniędzy – rezygnuje. Chciał dziś na spokojnie porozmawiać (w poniedziałek rano) z szefostwem, które odmówiło spotkania. Wszystko wskazuje na to, że naprawdę wyjedzie. Myślałam, że to tylko blef, aby walczyć o swoje. 
Niestety nie. 
Nie ma nic gorszego jak ciężka praca z nadgodzinami, za którą nie dostajesz należnej wypłaty. 
Za dodatkową godzinę stania za barem i uwijania się w 40-stopniowym upale zaproponowano pracownikom – 1.EURO! 
To nie mieści się w głowie, a dodam tylko, że nie wypłacają nawet i tej śmiesznej sumy!
  
Grafik na ten i kolejny tydzień w rozsypce. Manager jest załamany.   
Rozmawiałam z nim i otwarcie powiedziałam, co myślę. 
Pracuję i tak ponad siły. Jeśli zabierze mi dzień wolnego (mam dwa w tygodniu), to żegnam się i wracam do domu. 
Przyjechałam na Maltę uczyć się, poznawać, zwiedzać, żyć, cieszyć się słońcem i  pracować. 
Nie mam zamiaru zasuwać 6 dni w tygodniu po 13 godzin, a siódmego dnia lizać rany i odsypiać w łóżku konając ze zmęczenia. 
Jeśli tak ma to wyglądać – I’ll come back to Poland (Wracam do Polski). 
Zapewnił mnie, że dwa dni wolne zostaną nienaruszone. 
Uspokoiłam się, choć wiem, że roboty będzie jeszcze więcej. Nie mam zamiaru już tak się przejmować. Wszyscy robią wszystko "na pół gwizdka" – ja też tak zacznę. (Spróbuję...)
Powiem tylko, że powoli doceniają moją ciężką harówkę i poświęcenie. 

Wczoraj dostałam 5 EURO napiwku od tajemniczej osoby z pracowników, która ponoć widzi, jak „niesamowicie ciężko pracowałam”. (Pieniądze zwrócę dziś, bo domyślam się, że to od tego kolegi, który był w pracy ostatni dzień - oddam mu 7 EURO, bo 2 zostawił w napiwkach, a 5 dał managerowi, który przekazał mi anonimowo od niego - domyślam się na 99,9%, że to od Roberta. Wolę, by zabrał gdzieś Magdę na lody lub kawę, bo jestem szczęśliwa, jak ona jest uśmiechnięta z miłości:-)).
 
Goście wypytują mnie, ile godzin pracuję i czy kiedykolwiek odpoczywam, bo widzą mnie wszędzie i mówią, że "pracuję non stop". Zawsze śmieję się i odpowiadam im, że „jestem wszędzie”.


Z tego okienka po prawej serwuję gościom :-) Santa Maria - moje miejsce, w którym czuję się pewniej niż w innych
Może w najbliższym czasie wyjaśni się sprawa niewypłacania pensji pracownikom. Jeśli nie – wszyscy odejdą. Kto wie, czy nie padnie cały hotel, ale nie w tym sezonie. Mamy już rezerwacje do końca sierpnia. Brak wolnych pokoi!
Nie mogę tego pojąć. 
Sufity walą się na głowę (dosłownie!), 
klima nie działa, 
internetu w Santa Maria brak, 
ostatnio „spłonęła” zamrażarka, 
dwie windy dziś się popsuły od rana i goście latają (jak i ja) na 4-5 piętro. Dla mnie żaden problem, ale dla gości w wieku 65+ z nadwagą w iście amerykańskim stylu – to już wyczyn w 40-stopniowym skwarze. 
W recepcji dzikie tłumy i kolejki rozwścieczonych ludzi, którzy próbują walczyć o swoje. Skargi nie kończą się, a złość i frustracja gości wylewa się… no zgadnijcie na kogo?!
Tak, dobrze myślicie. :-P (Mi to tam teraz "wisi" - zgrywam biedną studentkę, która TYLKO serwuje drinki i rozumie gości, bo sama też jest trochę... gościem :-)

A to widoczek z mojej barmańskiej perspektywy serwowania w hotelu TBH oddalonym 15 minut od mojej Santa Marii (The Bugibba Hotel - TBH - czytaj: "tibiejdż").
Dziś pracuję od 9-21. Stąd też wpis krótki, ale do bólu szczery. 
O 21 padnę jak kawka, zatem przyznam się Wam do czegoś już teraz. 

  1. Niesamowicie zżyłam się tu z niektórymi. 
  2. Nie żałuję, że tu jestem i pamiętam, po co. 
  3. Umiem walczyć o swoje i nie dam się wykorzystywać ponad siły. 
  4. Potrafię wyrazić już swoje zdanie po angielsku tak, że inni się z nim liczą. 
  5. Jak mi się coś nie podoba – mówię wprost. 
  6. Mam swoje zasady i zawsze się ich trzymam – grunt to konsekwencja, którą wszyscy cenią. [*Gość ostatnio do mnie z uśmiechem powiedział, że  jestem „szefem i szeryfem baru”, bo jestem bardzo surowa i konsekwentna, ale że to dobrze i mądrze. I dobrze – tak chce być postrzegana. Na szacunek też trzeba sobie zapracować.]
  7. Nie narzekam na nic – jest cholernie gorąco, ale to właśnie lato na Malcie. Zresztą, od klimy byłabym ciągle chora i walczyłabym z zatokami.
  8. Jedzenie – bez zarzutu. Nie jestem „francuskim pieskiem” – cieszę się, że mam co jeść i nigdy nie chodzę głodna. Zawsze coś zorganizuję, nawet w pracy coś „dziobnę”.
  9. Pokój – wcale nie jest zły. Przestawiłam łóżko z dala od dziur w suficie. Póki co, sufit się trzyma i wszystko jest w porządeczku.
  10. Windy – dla mnie nie muszą działać – jak goście narzekają głośno, to ich pocieszam w ten sposób: „Zobaczcie jak hotel dba o nasze zdrowie, szczupłe nogi i kondycję!” I z uśmiechem zasuwam po stopniach w służbowym mundurku. Gościom od razu weselej zasuwać ze mną.  Serio! To działa.
  11. Dni wolne – zwiedzam, odkrywam, mam czas na zachwyt Maltą. Po to tu jestem i cieszę się, że mogę realizować plan dzięki dniom wolnym od pracy.
  12. Kieszonkowe – mam kasę na drobne wydatki, którą dostaję w postaci czeku w EURO. Realizacja w banku – łatwizna. Mam za darmo w hotelu spanie, wyżywienie – czego chcieć więcej?! Kieszonkowe zostaje mi na zwiedzanie, prezenty i potrzebne rzeczy (np. kosmetyki czy bilety komunikacji miejskiej).
Czego chcieć więcej? 
Jestem szczęściarą. 

Mdina - 1.08.2015r.

Mdina - przy placu widokowym - 1 sierpnia

Mdina - "silent city"

 Jeśli coś mi doskwiera, to tylko tęsknota za bliskimi. Na nudę nie narzekam. 
Tęsknota zaś pojawia się tylko czasem, bo nawet nie ma na nią czasu.

O takich wakacjach marzyłam. Na taki układ się zgodziłam i jest naprawdę dobrze. 
Atmosfera w hotelu to rzecz ważna, ale dla mnie obecnie drugorzędna. To tylko praca – duża część mojego pobytu, ale nie jedyna. Jest jeszcze czas wolny, wspaniali ludzie, doświadczenia, "szkoła życia", sen, odpoczynek, słońce…
Nic, tylko się cieszyć i korzystać, bo pozostały 42 dni na rajskiej wyspie. 



 Oj, będzie się działo.


TO BE CONTINUED…

PS Pozdrawiam całą rodzinkę, która dziś przyjeżdża do mnie do domu w Polsce z Anglii. Miłego pobytu w naszych pięknych sielskich stronach. Gorrrące uściski z przepięknej Malty.