59.maltańskich dni minęło... jeszcze 33

Dziś cały dzień w pracy, więc relacje z Comino i Gozo utrudnione ze względu na brak internetu. Wrzucę zatem trochę ujęć na zaostrzenie apetytu z rejsu.

Widoki jak wspominałam - niesamowite.






























***
Chciałam dziś złożyć życzenia mojemu Bratu z okazji Urodzin. Życzę mu z całego serca wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że też odważy wyjechać i spróbować swoich sił za granicą - chociażby dla doświadczenia i by nigdy nie żałować, że się nie spróbowało. Sto lat, Braciszku!

Muszę także napisać o czymś, co mi nie daje ostatnio spokoju - OSZUSTWO, KŁAMSTWO. Ostatnio trafiam na krętaczy.

Klienci - kłamią bezczelnie prosto w oczy, kiedy chcą za darmo napić się czegoś. Najgorsze są małe dzieci, które potrafią bezczelnie:
- wymyślać historie o rodzicach śpiących w pokoju, którzy rzekomo mają wykupiony all inclusive
- chować ręce bez opasek, abym nie zobaczyła, że nie mają darmowych napojów
- kłamać w różny inny sposób...

Wkurzają też nastolatki i nastolatkowie, którzy wymyślają bardziej wyrafinowane krętactwa. Przykładowo podchodzą "na pewniaka", kiedy jest największy tłok i recytują zamówienie, myśląc, że w natłoku klientów nie zauważę braku ich opasek.

Goście, którym zaś nie chcę serwować za darmo, albo dla których nie łamię zasad serwowania (np. nie chcę dać 14 drinków, bo "przeginają" z limitem), na złość kłamią i składają skargi, że krzyczałam na nich i wymyślają durnoctwa, w które nikt z obsługi oczywiście nie wierzy, bo mnie znają. Niemniej jednak... człowiek się przejmuje.

Dziś kończę późno, stąd krótki wpis. ;-)
Jutro nadrobię, bo zaczynam w południe.


TO BE CONTINUED...

PS Niektórzy nie wytrzymali upału w czasie rejsu :-P Mi to nie grozi...